poniedziałek, 08 kwiecień 2013 08:36

Telewizor z Media Marktu - rzeczywiście nie dla idiotów

Napisał 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Ostatnie dni upłynęły mi na wykonywaniu prostego, wydawałoby się, zadania. Otóż, rodzice (oboje w okolicach sześćdziesiątki) zlecili mi nabycie nowego telewizora. Otrzymałem jakiś tam budżet i... żadnych wytycznych (no może poza "ma być duży i na czasie"). A i jeszcze: "ma być na już". Zadanie już więc na samym początku straciło jasne barwy. Najciekawsze miało jednak dopiero nadejść.

Jak wybrać telewizor?

O nowych technologiach mam jakie takie pojęcie, jednak pasjonatem RTV zdecydowanie nie jestem. Jak więc wybrać telewizor spośród setek modeli dziesiątek różnych producentów? Na co zwrócić uwagę? Czego się wystrzegać? Nie miałem zielonego pojęcia. Najłatwiej byłoby (mając w pamięci kwotę ograniczającą budżet i wspaniałą wytyczną "ma być duży i na czasie") udać się do sklepu, wybrać kilka najdroższych w obrębie mojego budżetu (czyli tych relatywnie najnowszych i najbardziej "bajeranckich" modeli), a następnie je porównać. Ale nie, to nie w moim stylu - czułbym się fatalnie z tak nieświadomym zakupem.

Na szczęście mamy internet z mocą (mniej lub bardziej) wartościowych poradników. I tak, dzięki temu tekstowi dowiedziałem się co mój nowy telewizor musi posiadać, a co niekoniecznie. Bogatszy o tę wiedzę udałem się do najbliższego marketu RTV - padło na Media Markt.

Idiota telewizora nie wybierze...

Wspomniany przeze mnie sklep od wielu lat reklamuje się jako miejsce "nie dla idiotów". Niestety nie tylko nie dla idiotów. Każdy, kto zupełnie nie ma rozeznania w temacie telewizorów jest z góry skazany na dokonanie nietrafionego wyboru. Dlaczego?

  1. Poszczególnych modeli, producentów, typów jest zatrzęsienie, a na tabliczce sklepowej przy każdym z nich nie znajdziemy nawet podstawowych informacji. Bo markę odbiornika czy jego wielkość (mniej więcej) to każdy widzi. Na Boga, jak mam porównać dwa stojące obok siebie 50-calowe telewizory Samsung, skoro według tabliczki informacyjnej jedyną różnicą między nimi jest cena (jakieś 2000 złotych)? Co, że niby za srebrny kolor płaci się ekstra? Nie, różnice oczywiście są - ale niewidoczne. Przy sporej dozie szczęścia (i uwagi) specyfikację techniczną danego modelu zauważymy na jego ekranie (pojawia się raz na jakiś czas).
  2. Skoro już o ekranie mowa - co jest najważniejsze z punktu widzenia użytkownika telewizora? Oczywiście obraz jaki emituje. Ale jakże mogę porównać obrazy poszczególnych modeli skoro jedne emitują program ze zwykłej anteny zbiorczej (niskiej jakości), a inne wysokiej jakości sygnał HD bądź programy dedykowane przez producentów (3D, Blu-ray itd.). Obiektywne zakupy? To fikcja.
  3. Przyznają to nawet pracownicy marketu. Jednemu z nich zadałem pytanie: czym różni się ten model od tamtego? (różnica w cenie, uwaga, 3000 złotych). Odparł, że w sumie niczym, ale ten droższy jest nowszy i zastosowano w nim (nic nie wnoszącą oczywiście, będącą jedynie chwytem marketingowym) technologię "ultra-mega-hiper-definition". Tak skonstruowana polityka cenowa nie jest już oczywiście sprawką marketu, a producentów sprzętu.
  4. Wracając do personelu, oczywiście panowie (oraz panie) w charakterystycznych koszulkach są po to, by nas wspomóc w wyborze. Czy można jednak zawierzyć nasze ciężko zarobione kilka tysięcy złotych osobie, która być może nie jest nawet pracownikiem marketu, a jedynie promotorem któregoś z producentów, próbującym wcisnąć nam model, z którego sprzedaży czerpie prowizję?

Pułapki na klientów

Wizyta w Media Markt, poza powyższymi problemami zaowocowała również próbą wpędzenia mnie w kilka pułapek. Pierwszą z nich było wciskanie mi kabla HDMI za 40 złotych (na Allegro za dwa kable tego typu zapłaciłem, razem z przesyłką, jedyne 15 złotych). To jednak nic w porównaniu z tym, co spotkało mnie w okienku finansowym. Telewizor postanowiłem kupić na raty - razy 0%, po co więc płacić te kilka tysięcy na raz, jeśli można to zrobić w dajmy na to dziesięciu transzach. Okazuje się jednak, że raty 0% jednak kosztują - bo o ile oprocentowanie kredytu rzeczywiście wynosi 0, o tyle kredyt domyślnie przyznawany jest wraz z ubezpieczeniem. Ubezpieczeniem, które o ile mamy zdolność kredytową, nie jest do niczego potrzebne - jest jedynie haraczem obsługującego nas banku. 

Swój telewizor ostatecznie kupiłem - i to we wspomnianym markecie RTV. Ze sprzętu jestem zadowolony, z samego procesu zakupu zdecydowanie jednak nie.

A jakie są Wasze doświadczenia z zakupami sprzętu RTV? Piszcie w komentarzach!

Piotr Niemarkowy

Prowadzeniem naszego Niemarkowego Bloga od kwietnia 2013 roku zajmuje się Piotr Niemarkowy - absolwent ekonomii, a prywatnie miłośnik smart shoppingu - potrafi godzinami analizować oferty sklepowe w celu dokonania optymalnego wyboru i, co najważniejsze, trafnego zakupu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Ostatnio na Niemarkowym Blogu...

Polityka prywatności

Użytkowanie serwisu Niemarkowe.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie przez niego plików cookie (polityka cookies).

Sonda

Czy kiedykolwiek korzystałeś z oferty chińskiego sklepu internetowego?

Tak i jestem zadowolony(a) - 30%
Tak i żałuję - 5%
Nie, ale zamierzam - 20%
Nie i nie zamierzam - 45%

Wszystkich głosów: 20
The voting for this poll has ended on: czerwiec 30, 2013